Około piątej nad ranem kończę moją robótkę. Chowam ją do półeczki pod etażerką. Mam zamiar dziś przyjść wcześniej do fabryki, ponieważ wczoraj wyszłam ok. godziny wcześniej. Danny zachorował i trzeba było sprzedać wszystkie robótki domowe, później z tych pieniędzy, kupić mu skromne lekarstwa. Dlatego dzisiejsza nocna robótka leży teraz w szufladzie zupełnie samotnie.
Wszystkie pieniądze z moich prac robionych w fabryce, idą do prezydenta Ósemki. Ja dostaje 35% z tego co stworzę. A to, co on sobie robi z resztą, to już tylko sam diabeł wie. Co do robótek domowych, z ich dochodu, mam co miesiąc oddawać Kapitolowi 50%. Dlatego po zakupach lekarstw jestem w tyle. Zawsze staram się odkładać z każdego zarobku połowę, ale teraz jestem spłukana. Może Danny ma jakieś oszczędności. Bo teraz na pewno wiem, że do końca miesiąca muszę co do grosza, wszystko odkładać na Kapitol. Czyli zapowiada się, to samo, co prawie każdego miesiąca...Głód...
W zwyczaju mam nie opowiadać o sobie, dlatego też nie wiecie jak mam na imię. Po prostu, kiedy żyje się w biedzie, nie myśli się o sobie.
Abigail Reditus -( w łacińskim tł.: imię - cieszę się, że moja córka się urodziła
nazwisko - żniwo ).
To właśnie moje znienawidzone miano.
Danny to mój starszy brat. Nasi rodzice nazwali go tak, aby nie wyróżniał się z tłumu. Urodził się z zespołem Pradera - Williego. Jest to zespół wad wrodzonych. Na chorobę składa się niski wzrost, upośledzenie umysłowe oraz otyłość. To nasze największe zmartwienie na całe życie. Rodzice nie żyją już od sześciu lat.
Matka była mentorką, ojciec dla odmiany jej mentorem. Tia... Nie ma to jak różnorodność...
Przez te lata nauczyłam się sama radzić sobie z Dannym, i opiekować się nim. Śpi i mieszka u Lidii, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna. W naszej szopie nie ma warunków do mieszkania dla brata, więc ja mieszkam tam sama. Hmm... Szesnastolatka mieszkająca sama w szopie... To brzmi bardzo niesprawiedliwie...
Codziennie po dwa razy odwiedzam Dannego. Przed pracą w fabryce, i po pracy. U nas, tylko w dzień Dożynek się nie pracuje. Więc cały ten dzień zawsze spędzam z nim...
Fajny blogson...jestem ciekawa co dalej...
OdpowiedzUsuńCałkiem nieźle napisane... Zauważyłam wprawdzie pare błędów i widzę, że masz skłonność do powtórzeń, ale i tak jest nieźle. Nie myślisz może o Becie? Wtedy dużo łatwiej jest pisać, bo ma się pewność, że ktoś to sprawdzi ;) Co do samej treści to jest ona bardzo ciekawa i wciągająca.
OdpowiedzUsuń