Piąta rano. Kap. Kap. Kap. Monotonne klepanie deszczu o parapet Lidii rozwala mi czaszkę. Doprowadza do szaleństwa. Powoduje zwidy. Widzę ojca chodzącego po pokoju w którym śpię. Widzę mamę robiącą robótki. Jej szept : Abi, Abi. Straszna chmara robaków chodzi po jej ciele po chwili nie zostawiając ani kawałeczka skóry.
Moje krzyki sprowadzają do pokoju Lenę. Nie wiem co tu robi ale jej widok mnie uspokaja.
-Wszystko w porządku? - pyta, ograniczając się do stania w progu.
-Tak - odpowiadam zgarniając pot z czoła - To tylko zły sen.
- Dobrze, na dole jest śniadanie - prawie wychodzi, gdy nagle przed zamknięciem drzwi coś sobie p
przypomina - A, i przygotowałam ci strój na dzisiaj. Jest w łazience.
-Dziękuje Lena - uśmiecham się do niej. Nagle uświadomiam sobie że kompletnie nie mam pojęcia co zrobić ze swoimi włosami. - Lena, czy mogłabyś może pomóc mi z fryzurą? - pytam niepewnie.
-Oczywiście, daj znać kiedy będziesz gotowa.- odpowiada uprzejmie i wychodzi z mojego pokoju.
Przecieram oczy, wyłażę z ciepłej kołdry i idę się wykąpać. Myje również włosy, żeby Lena miała na czym pracować. Patrzę na strój przygotowany dla mnie. Czarne eleganckie spodnie idealnie pasują na moje szczupłe nogi. Koronkowa, biała, przylegająca bluzka to następny element mojego ubioru. Całość dopełnia czarna marynarka zapinana na brzuchu. Założę się że to wszystko uszyła Lena. Ubieram wszystko i starannie zapinam guziki marynarki. Łał. Ma niesamowity talent. Gdybym była bardziej towarzyska, na pewno bym ją uściskała. Mam jednak nadzieję, że "dziękuje" wystarczy.
Dzisiaj dzień dożynek. Dlatego właśnie tu jestem. W sensie w domu Lidii. I Danny tu jest, i Lena ,i mogę się założyć, że Nill też przyjdzie mnie zobaczyć. Łapie mnie stres i jak na razie zapowiada się, że szybko nie puści. Trzeba zająć się włosami. Schodzę cicho na dół gdzie siedzi zapłakana Lena.
-Co się stało? - podbiegam do niej.
-Chodzi o Dannego... - mówi chicho.
-Coś się z nim stało?! - zaczynam prawie krzyczeć - Danny!! - już prawie jestem na chodach.
-Nie! Nie! Wszystko z nim okej - przywołuje mnie do siebie Lena.
-To o co chodzi?
-Powiedział mi... że mnie kocha... - patrzy na mnie prosto - Wczoraj wieczorem.
-Szlag. I co mu powiedziałaś?
-Że jutro z nim porozmawiam - prychnęła
Nie jest dobrze... Zawsze obawiałam się tej sytuacji... Że Danny skończy ze złamanym sercem...
-Powiedz mu prawdę. Bo ty go nie kochasz, prawda?
-Wiesz... Żywię do niego naprawdę silne uczucia.. Ale w tym świecie.. To tak nie może być...
-W porządku. Zrób tak....
Plan był prosty jak budowa cepa. Lena nic o tym mu nie mówi przed dożynkami. Po całej szopce wszyscy porozmawiamy w trójkę. Nie powiem, że mi to pasuje. Nie lubię wtrącać się w cudze sprawy. Tym bardziej miłosne.
Zabieram Lenę do łazienki, każę jej się wymyć i założyć odpowiednie obrania. Potem zajmiemy się fryzurami. Pasuje jej każde z tych rzeczy więc nie przeciwstawia się. Idę zająć się Dannym.
-Ej śpiochu, wstawaj - spoglądam przez uchylone drzwi - Wiesz, że nie mogłam przez ciebie spać, bo tak chrapałeś! - Mówię, choć wiem, że to nie prawda.
-Już... daj mi dziesięć minut Abigail... - wiem również, że to prawda, więc idę na dół, mając nadzieję, że spotkam tam...
-No, no, no! - gdy widzę ten uśmiech jest mi trochę lepiej. - Czy powinniśmy teraz nazywać Leną cudotwórczynią? - Nill całuje mnie w czoło gdy koło niego przechodzę.
-Myślę, że tak. - zajmuję się smarowaniem ostatniego kawałka chleba, po czym podsuwam go Nillowi pod nos - Głodny?
-Ab, czemu nigdy nie myślisz o sobie!
-Bo nie mam no to czasu! - mówię głośno - Ale za to patrz! - kręcę się wokół własnej osi. Prawie upadam, ale Nill mnie łapie.
-Oj, księżniczko, księżniczko... - mówi, kiedy odsuwam się.
-Mówiłam Ci, żebyś tak do mnie nie mówił!
-Tak. Mówiłaś również, że nigdy nie zakochałabyś się w nauczycielu! - przekomarzał się dalej.
-Tak. Tylko to było ok.2 lata temu zanim mnie okabaciłeś! - prawie śmieję się.
-Ja?! - mówi z przekąsem i podchodzi do mnie - Ja tylko poddałem się uroku uczennicy - szepcze mi uwodzicielsko do ucha.
-Spadaj! - odpycham go śmiejąc się już głośno.
-Tak?! Tym razem mnie nie powstrzymasz - zanim się obejrzę jego usta mocno przylegają do moich.