czwartek, 2 kwietnia 2015

Rozdział 4 - Moje kochane, słodkie pocieszenia...

Nie wierzę! Po prostu nie wierzę! Co za chamstwo! Przecież ona ukradła MOJE robótki! Ale nie mogę jej oskarżyć przed dyrektorem, uzna, że kłamię. A ta krowa będzie dzisiaj świętować...

Gdy dyrektor z chytrym uśmiechem podchodzi do mnie, staram się z siebie coś wydobyć, ale wychodzą tylko jakieś przerywane jęki.

-No, kochanie - mówi zadowolony dyrektor - Zapraszam ze mną... 

Bez słowa, idę. Nogi mam jak z waty, a moje ręce atakują niekończące się drgawki. Przed oczyma widzę Dannego dziś rano, siedzącego na starym fotelu. Mówi, że wszystko będzie dobrze, i że muszę dotrzymać obietnicy i przyjść wieczorem. Zapamiętuje te słowa i staram się być świadomą tego, co za najbliższą chwile ma mnie spotkać.

Stajemy na końcu korytarza i dyrektor otwierając drzwi mówi:
-No, to dzisiaj jesteśmy sami.

Siadam na wysokim taborecie. Zanim się obejrzę, dostaje w twarz z metalowej rękawicy. Już leżę na ziemi. Podnosi mnie i teraz w brzuch. Takie męki trwają ok. 24 minuty. Tak, liczę.

Mam szczęście. Zostałam wyjątkowo delikatnie potraktowana. Powiedziałabym, że prawie jak płatek śniegu w zimie. Przecież żyję i mogę chodzić, to przecież cudownie...

Kiedy wchodzę do głównej sali, nie boję się rzucić pełnego nienawiści spojrzenie w stronę Carolin. Kończę jednak szybko, kiedy widzę jej pełne łez oczu. Nie będę jednak rzucać się jej na szyję i całować. Przez nią mogłam stracić życie, lub zostać bardzo poważnie okaleczona. (Co w sumie nie byłoby takie złe...).

Po dziesięciu minutach udawania, że robię cokolwiek przychodzi dyrektor i mówi, że możemy już iść, bo jutro są dożynki... Już wiem gdzie pójdę. Do Nilla...

Jak dało się już zauważyć, moje życie miłosne nie jest zbyt atrakcyjne. Mam tylko jedną osobę z którą łączy mnie coś więcej (oprócz Dannego), a tą osobą jest właśnie Nill. Mój nauczyciel, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły. Spokojnie, nie jest starym, spróchniałym zboczeńcem. Ma 23 lata i jest synem burmistrza, Pana Milsona.

Z Nillem poznaliśmy się przed tym, jak dowiedziałam się, że będzie moim nauczycielem. Z początku groziło mu wyrzucenie, ale teraz już nie chodzę do szkoły, więc jest ok, a ja nie jestem już jego uczennicą.

Ciężko powiedzieć że "jesteśmy razem". To bardzo skomplikowana sprawa. Jego ojciec nie za bardzo mnie lubi. Nill jest najbogatszym mieszkańcem wraz z jego ojcem, więc burmistrz chce, aby Nill miał żonę na "poziomie".

Mijam duże domy "zwycięzców", których jak na razie jest tu niewiele, i docieram do małego domku, obok wielkiego pałacu, gdzie mieszka burmistrz. Pukam.

- Nill, to ja - wołam. Nill po chwili otwiera drzwi i widząc moją zmasakrowaną twarz prawie krzyczy - Zabiję gościa!!!

Gdy już jesteśmy w środku pyta, kładąc lód na moje oko - Co żeś zrobiła, że oberwałaś ?

- Caroline ukradła moje robótki, i wyszło na to, że NIC nie zrobiłam. - odpowiadam.

Nill całuje mój obolały policzek i zmienia temat - Zestresowana przed jutrem?

- Jakoś sobie radze, ale jest słabo. - mówię - Mam do ciebie prośbę.

- Jaką - pyta Nill.

- Gdyby mnie wybrano, czy... mógłbyś zająć się Dannym?

- Jest dla mnie jak brat, więc oczywiście... tylko szkoda że mnie nie lubi - dopowiada już z uśmiechem.

- Jesteś głodna? - pyta Nill.

- Ogromnie, ale idę do Dannego. Podobno Lidia coś pichci. Choć ze mną. - mówię.

- Wiesz, nie za bardzo, ale jutro się zobaczymy. - Całuję mnie na pożegnanie, a ja wychodzę.

Gdy idę do Lidii, zauważam, Lenę. Pracuje w fabryce dla "bardziej wykształconych i bogatszych mieszkańców, gdzie przynajmniej nie biją. Już wiem co powiedzieć Dannemu, o "zaginięciu" Leny.



3 komentarze:

  1. Twoje opowiadanie tak magicznie sprawia, że czas się dla mnie zatrzymuje, to takie genialne uczucie. Po prostu nic innego nie istnieje, cudowne.

    Ten szef fabryki to jakiś psychol i zboczeniec... w pierwszym momencie myślałam, że każe jej się rozbierać, idk... XD

    Nill - kocham za imię, bo bardzo mi się spodobało, poza tym to taki facet skała (tak, stwierdzam to po kilku zdaniach). Widać, że bardzo mu zależy na wszystkich, i jest słodki. ͡° ͜ʖ ͡ °

    weny i wolnego czasu, skarbie!
    xoxo, Liska

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prostu twój komentarz to dla mnie miód na serce :)
    Bardzo dziękuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogólnie przeczytalam już dawno i cudne.
    Ten gościu z fabryki jest chory. Jak ją dotknie, to wyrwę mu jaja. Bez kituu. XD
    Cudne jest.
    Kocham.
    Daria

    OdpowiedzUsuń