Nie wierzę! Po prostu nie wierzę! Co za chamstwo! Przecież ona ukradła MOJE robótki! Ale nie mogę jej oskarżyć przed dyrektorem, uzna, że kłamię. A ta krowa będzie dzisiaj świętować...
Gdy dyrektor z chytrym uśmiechem podchodzi do mnie, staram się z siebie coś wydobyć, ale wychodzą tylko jakieś przerywane jęki.-No, kochanie - mówi zadowolony dyrektor - Zapraszam ze mną...
Bez słowa, idę. Nogi mam jak z waty, a moje ręce atakują niekończące się drgawki. Przed oczyma widzę Dannego dziś rano, siedzącego na starym fotelu. Mówi, że wszystko będzie dobrze, i że muszę dotrzymać obietnicy i przyjść wieczorem. Zapamiętuje te słowa i staram się być świadomą tego, co za najbliższą chwile ma mnie spotkać.
Stajemy na końcu korytarza i dyrektor otwierając drzwi mówi:
-No, to dzisiaj jesteśmy sami.
Siadam na wysokim taborecie. Zanim się obejrzę, dostaje w twarz z metalowej rękawicy. Już leżę na ziemi. Podnosi mnie i teraz w brzuch. Takie męki trwają ok. 24 minuty. Tak, liczę.
Mam szczęście. Zostałam wyjątkowo delikatnie potraktowana. Powiedziałabym, że prawie jak płatek śniegu w zimie. Przecież żyję i mogę chodzić, to przecież cudownie...
Kiedy wchodzę do głównej sali, nie boję się rzucić pełnego nienawiści spojrzenie w stronę Carolin. Kończę jednak szybko, kiedy widzę jej pełne łez oczu. Nie będę jednak rzucać się jej na szyję i całować. Przez nią mogłam stracić życie, lub zostać bardzo poważnie okaleczona. (Co w sumie nie byłoby takie złe...).
Po dziesięciu minutach udawania, że robię cokolwiek przychodzi dyrektor i mówi, że możemy już iść, bo jutro są dożynki... Już wiem gdzie pójdę. Do Nilla...
Jak dało się już zauważyć, moje życie miłosne nie jest zbyt atrakcyjne. Mam tylko jedną osobę z którą łączy mnie coś więcej (oprócz Dannego), a tą osobą jest właśnie Nill. Mój nauczyciel, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły. Spokojnie, nie jest starym, spróchniałym zboczeńcem. Ma 23 lata i jest synem burmistrza, Pana Milsona.
Z Nillem poznaliśmy się przed tym, jak dowiedziałam się, że będzie moim nauczycielem. Z początku groziło mu wyrzucenie, ale teraz już nie chodzę do szkoły, więc jest ok, a ja nie jestem już jego uczennicą.
Ciężko powiedzieć że "jesteśmy razem". To bardzo skomplikowana sprawa. Jego ojciec nie za bardzo mnie lubi. Nill jest najbogatszym mieszkańcem wraz z jego ojcem, więc burmistrz chce, aby Nill miał żonę na "poziomie".
Mijam duże domy "zwycięzców", których jak na razie jest tu niewiele, i docieram do małego domku, obok wielkiego pałacu, gdzie mieszka burmistrz. Pukam.
- Nill, to ja - wołam. Nill po chwili otwiera drzwi i widząc moją zmasakrowaną twarz prawie krzyczy - Zabiję gościa!!!
Gdy już jesteśmy w środku pyta, kładąc lód na moje oko - Co żeś zrobiła, że oberwałaś ?
- Caroline ukradła moje robótki, i wyszło na to, że NIC nie zrobiłam. - odpowiadam.
Nill całuje mój obolały policzek i zmienia temat - Zestresowana przed jutrem?
- Jakoś sobie radze, ale jest słabo. - mówię - Mam do ciebie prośbę.
- Jaką - pyta Nill.
- Gdyby mnie wybrano, czy... mógłbyś zająć się Dannym?
- Jest dla mnie jak brat, więc oczywiście... tylko szkoda że mnie nie lubi - dopowiada już z uśmiechem.
- Jesteś głodna? - pyta Nill.
- Ogromnie, ale idę do Dannego. Podobno Lidia coś pichci. Choć ze mną. - mówię.
- Wiesz, nie za bardzo, ale jutro się zobaczymy. - Całuję mnie na pożegnanie, a ja wychodzę.
Gdy idę do Lidii, zauważam, Lenę. Pracuje w fabryce dla "bardziej wykształconych i bogatszych mieszkańców, gdzie przynajmniej nie biją. Już wiem co powiedzieć Dannemu, o "zaginięciu" Leny.
Twoje opowiadanie tak magicznie sprawia, że czas się dla mnie zatrzymuje, to takie genialne uczucie. Po prostu nic innego nie istnieje, cudowne.
OdpowiedzUsuńTen szef fabryki to jakiś psychol i zboczeniec... w pierwszym momencie myślałam, że każe jej się rozbierać, idk... XD
Nill - kocham za imię, bo bardzo mi się spodobało, poza tym to taki facet skała (tak, stwierdzam to po kilku zdaniach). Widać, że bardzo mu zależy na wszystkich, i jest słodki. ͡° ͜ʖ ͡ °
weny i wolnego czasu, skarbie!
xoxo, Liska
Po prostu twój komentarz to dla mnie miód na serce :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuje i pozdrawiam :)
Ogólnie przeczytalam już dawno i cudne.
OdpowiedzUsuńTen gościu z fabryki jest chory. Jak ją dotknie, to wyrwę mu jaja. Bez kituu. XD
Cudne jest.
Kocham.
Daria